Typ uciekiniera..

meixinstudies

W internecie jest całe mnóstwo testów, które pomogą określić Ci Twój typ osobowości, charakter i nawet predyspozycje zawodowe. Internet zalewa nas testami i quizami. Po kilku pytaniach (dość często i tak nie wypełnionych rzetelnie) wiesz już o sobie wszystko. BENG! I tak właśnie te kilka pytań i odpowiedzi określa Ciebie..  ???

mono-n-o-aware

Dla mnie to totalna bujda.
Ludzi na świecie przelicza się w miliardach. Nie da się ustawić wszystkich pod schemat kilkunastu typów osobowości. Każdy z nas jest inny, zmienny. Oczywiście, że można znaleźć pewne podobieństwa ukształtowane przez tradycję, kulturę itp itd.. Testy mogą być dla nas jakimś fundamentem do rozważań. Warto spojrzeć w siebie głębiej. Warto usiąść na ławce w parku, jeździć autem bez celu po mieście, włączyć ulubioną piosenkę i pomyśleć. Przeanalizuj swoje zachowania, reakcje, lęki, pragnienia. Spójrz na siebie w prawdzie, a nie w takiej „prawdzie” jaką chciałbyś spełniać zakreślając odpowiedź. Nie chcę być teraz coach’erem (ależ to dziko wygląda, lepiej brzmi „kołczer”) i dawać Ci worek motywacji i wciskać różne takie świdu midru, którego pełno w internetach. Podkreślam jeszcze raz tylko to, że: naprawdę warto spojrzeć na siebie głębiej i przeanalizować swoje zachowania.
Warto! Warto!!
Polecam BlueBlue :)

To może podzielę się moim odkryciem..

thatbrokenstars

Jestem uciekinierem. To nie jest dla mnie wielkie odkrycie. Zawsze wiedziałam, że uciekam, ale forma ucieczki i przyczyna ewoluują wraz ze zwiększającą się liczbą świeczek na moim torcie. W dzieciństwie uciekałam od (w moim rozumowaniu) głupich dzieciaków. Zwiewałam od mojego pierwszego przedszkolnego adoratora, mniejszego o głowę ode mnie, który był na idealnej wysokości, żeby ślinić.. a w jego mniemaniu – całować moje ręce. W podstawówce uciekałam od koleżanek, które mnie osaczały. Lubię być wolna, lubię mieć swoją przestrzeń, prywatność, nie lubię być ograniczana, mówić za dużo o sobie i tłumaczyć. To pewnie dlatego przed wieloma problemami chowałam się w książkach, muzyce, spacerach nocnych, czy rowerowych. Halo! Ten blog! To moja jedna wielka ucieczka, mój skarbczyk wielu żali i problemów. Pamiętniki też pisałam (kurczaczki, chyba czas je spalić, bo gdyby dostały się w niepowołane ręce.. to miałabym pretekst do kolejnej dezercji). Często moim problemem były miłostki, co świetnie obrazują pierwsze wpisy na blogu. Dobra. Prawie wszystkie wpisy. Nie z tego się teraz rozliczam. Wracając do miłostek to czasem to ja byłam nieszczęśliwie zakochana, a czasem ktoś był nieszczęśliwie zakochany we mnie (a to jeszcze gorsze). A ja jako upośledzona emocjonalnie osoba nie potrafiłam sobie z tym poradzić i nawet byłam zdolna zmieniać numer gadu-gadu i udawać, że po postu rzadko wchodzę na ten komunikator ( :D ). Wymyślałam często ucieczki, które jeszcze bardziej utrudniały mi życie, zamiast je ułatwiać. Kłótnie. Nie lubię się kłócić, często urazy zostawiam w sobie i czekam aż „samo przejdzie” i to jedna z gorszych ucieczek, ale pracuję nad tym. Uciekłam z domu na studia zostawiając za sobą wiele znajomości, wyjechałam daleko, żeby zacząć „nowe życie”. Żeby było zabawniej od tego „nowego życia” też chcę uciec, pojawiły się już osoby, sytuacje, które znów chcę zostawić. Chyba nie ze wszystkim potrafię się zmierzyć. Jestem mięczakiem, uciekającym mięczakiem, który nie chce urazić innych osób. I chyba cały czas szukam swojego miejsca, w którym potrafiłabym czuć się komfortowo, gdzie byłabym sobą w 100%. Może tu nie chodzi o miejscowość, dzielnicę, otoczenie, może chodzi o azyl w innej osobie, a może to wszystko tkwi we mnie? Możliwe, że nigdy tego nie odnajdę. Plus tych moich ucieczek jest taki, że ukojenie znalazłam w książkach, muzyce, rowerze.. każda z ucieczek mnie ukształtowała. Trafiając w nowe miejsce nauczyłam się rozmawiać z ludźmi, dać się poznać, mówić o sobie i o dziwo uczę się bronić swojego zdania i w ogóle jakiekolwiek mieć. A to chyba właśnie wyciągam powoli przez stawanie w prawdzie z samą sobą. Dostrzegając swoje słabości i zmieniając się, staję się silniejsza. Do wszystkiego trzeba dorosnąć, ale nic samo się nie odkryje. Zaakceptowałam siebie taką jaką jestem, ale żeby nie popaść w alienację i deprechę nadal nad sobą pracuję.
Jestem uciekinierem i dobrze mi z tym :)

A Ty?
Czy spojrzałeś w głąb siebie?
Czy wiesz jakim typem jesteś?

***

W moim wywodzie głównym słowo uciekinier, ucieczka, uciekłam znajdziesz 14 razy. Moja polonistka z liceum płakałaby nad tym tekstem, ale gdyby mogła to by tłukła mnie linijka po rękach.
Tak więc krótka lekcja dla mnie i dla Ciebie:

uciekinierzbieg, zbiegły, emigrant, azylat, dezerter, tułacz
ucieczkaunik, ratunek, dezercja, zbiegostwo, odwrót
uciekaćczmychać, zmykać, umykać, spadać, zjeżdżać, uwalniać się, wymykać się, zwiewać, chować się, pryskać, zmiatać, brykać, smykać, smyrgać

Nie byłam w stanie wielu tych słów użyć, bo czy wyobrażacie sobie smyrgać/spadać/zjeżdżać od problemów w książki? Pani polonisto płacz, a ja szykuję rączki. To była tylko taka ciekawostka na zakończenie.

Już nie zagaduję. Nie zapominajcie myśleć!
Bye bye 

Pragnienia powtarzane przed snem..

Czy miałaś, czy miałeś kiedyś przeczucie, że coś musi się wydarzyć?
Musi, bo niczego innego nie pragniesz mocniej?
Musi, bo robisz wszystko, żeby to się spełniło?
Musi, bo na to po prostu zasługujesz?

Nie wszystko możesz osiągnąć własnymi siłami. Nie wszystko jest zależne tylko od Twojego działania. Nawet największe starania nie zawsze nakłonią drugiego człowieka do zmiany uczuć. A szczególnie do miłości. Nie możesz nikogo zmusić, żeby Cię kochał, tak jak Ciebie nikt nie może zmusić do miłości. Gdy sobie to uświadomiłam, poczułam się bardzo bezradna.

Każdego dnia myślę tylko o spełnieniu mojego największego marzenia. Wymyślam milion sposobów, sytuacji, kreuję wydarzenia w mojej głowie. Podpowiadam Bogu co mógłby zrobić, jak mógłby mi pomóc. Mam nadzieję, że mnie słyszy, wysłuchuje każdą moją myśl i widzi moje łzy. Chciałabym, żeby mój plan był też Jego planem.

Czekam już tak długo, wiele długich miesięcy. Nie chcę czekać więcej. Niecierpliwię się. Boję się, że ktoś zabierze mi to na co tak czekam, o co tak proszę. Bywało już tak, że dostawałam to co chciałam, ale efekt minął się z moimi oczekiwaniami. Rozczarowałam się, ale wyszłam z tego silna i świadoma, dlaczego takie doświadczenie było dobre. Gdybym tylko teraz miała możliwość się sprawdzić.. Tymczasem drżę przed tym, że nie będę mogła się nawet rozczarować, bo nie będzie mi dane spróbować.

Tak głęboko wierzę, że to jest życie, którego pragnę. Wiem, że nie będzie łatwe. Wiem, że będzie stawiało mi wysokie wymagania. Wiem, że będę musiała zawalczyć, zacisnąć zęby, zahartować się, wzmocnić swój charakter. Właśnie tego chcę. Życie piękne jest trudne. Jestem na ten trud gotowa.

Noszę w sobie dziwną pewność, że to się wydarzy, że będzie tak jak chcę pomimo, że nigdy żadne z moich wyobrażeń wysnutych w głowie nie spełniło się. Moje silne przekonanie jest otoczone strachem i lękiem. Będę czekała i robiła wszystko by pomóc swojemu szczęściu. Potrzebuję tylko okazji, nie zmarnuję jej, ale sama tak niewiele mogę.

Proszę Cię Boże o znak, pomóż mi.

Zdjęcia: yesthrill