Podziękowania, dziękowania, ania, nia, a..

DZIEŃ DOBRY!

Po przerwie poświęconej na wytężanie mojego orzeszka w głowie do przyswajania Mount Everestu potrzebnych (lub mniej) informacji i życiu z energią Kłapouchego..


hello-imnotokay


deyn-n

.. wpadłam odwiedzić mojego bloga.
Ku mojemu zaskoczeniu obok tej pięknej ikonki wiadomość z informacją o ilości nowych komentarzy zobaczyłam ponętną, intrygującą i zaskakującą 12! Na dzień dzisiejszy to rekord jaki osiągnęłam. Przywykłam raczej do tłuściutkiego zera, z którym już się zaprzyjaźniłam. W sumie to fascynujące, że zero budzi takie negatywne uczucia (choćby „jesteś zerem”, no fujka). Czy ludzie zapominają, że są cyfry na minusie? Wracając do mojego zaskoczenia. Nie jestem osobą, która jest żądna zdobywania coraz większej ilości komentarzy i spamowania innym „za każdy komć oddaję podwójnie ziomky”, #f4f, #l4l.. sami wiecie ile tego jest w internetach.


zbierak

To nie cyfry mają znaczenie. W tym konkretnym wypadku nie liczy się rozmiar, długość, czy szerokość, hłehłe :3 Zostawiony komentarz daje mi świadomość, że ktoś przeczytał fragment tego co w duszy mi gra  i chciał podzielić się swoją opinią. Negatywną, pozytywną, długą, krótką.. Każdy komentarz mnie cieszy! To dla mnie ogromne wyróżnienie!


theyuniversity

Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

Jeśli któraś z osób komentujących mój ostatni post zawitała tu ponownie to jeszcze raz dziękuję za rozświetlenie moich szarawych dni! Czuję się doceniona, zmotywowana i mam promieniujący.. promienny (!) uśmiech na twarzy. Nawet komentarze o dietach mnie ucieszyły!


callthelookouts

Good morning! I’m happy potato!

A piszę to wszystko, bo jest to dla mnie szczególny czas. Łatwo można dostrzec (choć może wcale nie tak łatwo, gdyż postów jest tu ponad 300), że zmieniłam formę pisania bloga. Myślę, że dorasta i dojrzewa razem ze mną. Niczym winko, z wiekiem coraz lepsze.. chociaż czasem staje się mętną galaretą.. ekhm.. W skrócie! Od wpisów z pojedynczymi zdaniami, cytatami, spostrzeżeniami, gdzie oczywiście główną tematyką tutaj zawsze był ból, cierpienie, utrata tego Jedynego (tych Jedynych było potem więcej, ale nadal chodziło o ich utratę ofkors) przeszłam do bardziej rozbudowanych form wypowiedzi, ale nadal blog był dla mnie skarbczykiem, w którym zostawiałam wszystkie moje rozterki i smutki, od czasu do czasu małe radości. Pewnego dnia postanowiłam podzielić się inną sferą mojego życia, trochę rozświetlić to szare miejsce. Taka moja zachcianka. Może mi się zbliżał okres? Panie na pewno wiedzą co mam na myśli :D Chciałam sprawdzić, czy uda mi się wyrazić moje poczucie humoru, swoje spostrzeżenia, pół żartem, pół serio, dać cząstkę siebie i nie bać się tego jak zostanie to odebrane i czy w ogóle. Mój pierwszy tak odmienny post spotkał się z odpowiedzią internetowych Ludków, stąd cały ten wywód. Jeszcze wiele nauki (meh, czy w Was też to słowo budzi negatywny uczuć?).. wiele nauki przede mną, pewnie nie raz zmienię zdanie co do wcześniej napisanych słów, bądź będę się z nich śmiała, ale tak to w życiu już jest. Ważne by się rozwijać, iść do przodu. Tutaj kolejna lekcja:

Odkrywaj nowe rzeczy!  Nie bój się zmian!  Próbuj!  Szukaj!  Doświadczaj!

Owocnego dnia!  Przesyłam buziaczki!


fandomdeluxe

 Nie zapomnij dziś o uśmiechu!
.. i kawusi, ona również uszczęśliwia
(chociaż ostatnio pewna Pani wspomniała tutaj, że kawusia Jej nie pomogła.. zastanawiające)