O spojrzeniach słów kilka..

Patrzę na to zdjęcie i myślę sobie:

Wow! Też chciałabym wyglądać jak milion dolarów i takim spojrzeniem obdarować wszystkie osoby, które zawsze wpędzały mnie w kompleksy.

Czy to dobre myślenie? Otóż nie.

Chyba każdy, bez względu na to, czy jest chłopakiem, czy dziewczyną spotkał na swojej drodze osobę, która słowem, nieprzyjaznym spojrzeniem, czy samą swoją obecnością wywołały uczucie bycia gorszym, uczucie poniżenia, czy swego rodzaju zdeptania społecznego. Coś w deseń deptania, tudzież gniecenia plastikowej butelki. Tak moi mili, segregowanie to ważna sprawa, nie zapominajmy o tym. Oczywiście w kwestii odpadów, wszelkich zużytych produktów lub niezużytych a przeterminowanych.. W każdym razie segregacji ludzi mówimy stanowcze nie! Takie wielkie NIE świecące neonowymi barwami dzień i noc.

A więc co zrobić, gdy na naszej drodze pojawi się ktoś krępująco „lepszy” ? Jakieś pomysły? To może mała historyjka z życia wzięta.

Ostatnio chodząc po sklepach w ledwie znanym mieście ku mojemu zaskoczeniu spotkałam koleżankę, której nie widziałam dobre kilka lat. Te kilka lat odjęło jej parę kilo. A mnie dodało. Równowaga w przyrodzie została zachowana. Ponadto ja wyglądałam jak wycieńczona matka siedmiorga dzieci. Bluza, sprane spodnie, sportowe buty, włosy nadające się do mycia żyjące własnym życiem, ułożone na wiatr i totalny brak makijażu. Wyglądałam na zmęczoną, odzianą w czerń (pomijając sprane spodnie, wyglądały na szare), co wcale nie dodało mi radości. Za to moja koleżanka nie musiała utwierdzać mnie w przekonaniu, że jest szczęśliwa. Choć oczywiście utwierdziła. Modnie ubrana, pachnąca świeżością flakonika za pokaźną sumę, z delikatnym makijażem i boską fryzurą, której sam archanioł Gabriel mógłby pozazdrościć. Bardzo dobitna równowaga w przyrodzie, o której już wspomniałam. Oczywiście nie skończyło się na zwykłym cześć – cześć. Zdobycie cennych informacji do przekazania dalej w formie podkoloryzowanej ploteczki to skarby, które każda babeczka lubi zbierać. Tak więc wymieniłyśmy kilka podstawowych faktów ze swojego życia i każda poszła w swoją stronę. Jej fakty były zdecydowanie wow, a moja bardziej w stronę meh. Choć nic nie kupiłam czułam dziwny balast swojej zwiększającej się beznadziei. Analizowałam każde słowo, gest, mój smutny wyraz twarzy, poplątanie słowne z ciągłym yyyyyy i eeee i sama już nie chcę sobie dowalać więcej. Po prostu nie czułam się komfortowo w tej rozmowie, czułam się zdominowana przez całą otoczkę fejmu i lansu i wow i’m superstar mojej koleżanki. Zdecydowałam się wypić eliksir bogów (czyt. kawę) i ku mojemu zdziwieniu ona też tam była. Radosnym wzrokiem zachęciła, żebym się do niej dosiadła. Żałowałam, że nie strzeliłam setki zanim to zrobiłam. Miałam wrażenie, że fotel mnie pochłonie. Może gdyby mnie wchłonął to uciekłabym do samotni, którą tak lubię i nie musiałabym ciągnąć dalej.Wnętrze fotela wydaje się być przecież miłym, cieplutkim miejscem. Jednak z drugiej strony nie doszłabym do konstruktywnych wniosków i nie powstałby ten wpis. Zaczerpnęłam łyk napoju bogów i wpadł mi do głowy pomysł na eksperyment. W rozmowie dużo się uśmiechałam, mówiłam o pozytywnych stronach mojego życia i ciekawych momentach. Mój fatalny wygląd zdominował wcześniej radość z samego spotkania. Hello,  przecież to fajna babeczka, a ja nie widziałam jej kilkanaście długich miesięcy! Od „zwykłego” uśmiechania, przez miłą pogawędkę rozkręciłam się do tego stopnia, że poczułam się szczęśliwa. I nikogo nie udawałam.

Jak to zapytasz?

Miłość do kawusi ma swoje plusy, daje najlepsze pomysły! :D Nie, nie, tak całkiem serio to odkryłam coś co już dawno jest odkryte. Ludzie chyba za bardzo skupiają się na swoich dołujących stronach bytu: wyglądzie, makijażu, ubraniach, pracy, ilością zer na koncie i wymieniać można bez końca. Łatwo powiedzieć czego w sobie nie lubimy. Dużo trudniej mówić o tym co nam się podoba w samym sobie. Spójrz wieczorem w lustro i powiedz do siebie: mrrau kociaku, masz buźkę jak pączuś z lukrem, taki jaki lubisz jeść najbardziej. Rozbaw samą siebie ze swoich niedociągnięć, pochwal swoje dobre strony. Znów sytuacja sprzed lustra. Spójrz na siebie i pochwal kolana, które się dotykają, gładką skórę na łokciach, seksowne uszy, sam/sama wiesz co masz w sobie piękne. W rozmowach z ludźmi, którzy „pozornie” są lepsi staraj się uśmiechać jak najwięcej, mówić radośnie, prezentować swoje najlepsze strony. Nie chodzi o to, żeby druga osoba poczuła się gorsza. Niech zniknie cała ta śmieszna hierarchia społeczeństwa wciskana przez media. Każdy ma swoje piękne i.. mniej piękne strony. Niech te piękne dominują, a mniej piękne stają się piękniejszymi. Wyciągajmy z siebie to co mamy najlepsze i tym obdarowujmy ludzi. Wyciskamy to co najcenniejsze, jak z pomarańczy na świeży sok. Dzielmy się uśmiechem, szczęściem i radością, bo każdy cierpi na ich niedosyt.

W życiu nie chodzi o to, by patrzeć z góry na ludzi karcącym spojrzeniem, lecz o to by dzielić się przyjaznym spojrzeniem.

A czy to dobre myślenie? Otóż tak!

Uśmiechnij się. I Ty i Ty i Ty też spójrz dziś na siebie z miłością.