14.10.14

Analizuję wszystkie wydarzenia w mojej głowie. Dlaczego to był jeden wielki zlepek przypadków, który zaprowadził mnie donikąd? Boże, podobno przypadków nie ma. Mówiłeś mi to przecież tyle razy. Więc czym było to, co pojawiło się w moim spokojnym życiu? To była tak ogromna dawka emocji, że pamiętam tylko rozpalone policzki i przebłyski przeżytych chwil. Gdyby nie fotografie uznałabym to za sen. W mojej głowie kłębią się myśli. Brakuje mi słów, stwierdzeń, porównań, aby opisać to co czuję. To bezskuteczne. Nie da się zamknąć w słowach wizji życia, które mogłabym mieć. Życia, o którym zawsze marzyłam. Było tak blisko, a jednak się nie udało. Czy tak już zostanie? Historia urwana w najlepszym momencie. To jakby czytać unikatowy egzemplarz książki i nie mieć ostatnich stron, nigdy nie poznać zakończenia. Czy mam się błąkać w marzeniach aż do momentu, gdy się poddam? A może do momentu, gdy pojawią się coraz nowsze problemy, zaprzątające moją głowę i spychające na dalszy plan moje obecne myśli. Nie chcę tego. Podobała mi się wizja tego nowego życia.
Chcę je.
Desperacko.
Zachłannie.
Łapczywie.
Chcę.

Pomóż mi do tego wrócić.
Pomóż mi odczytać te urwane kartki.
Postaw mnie ponownie na tej drodze.
Proszę.
Pomóż
mi.