16.05.14

Wśród tych wszystkich pędzących dni, moich zajęć, obowiązków, planów, nie skupiam się na sobie. Nie mam wystarczająco dużo czasu na analizowanie swoich uczuć, potrzeb, problemów, zmartwień. Wszystko spycham do szufladki „kiedyś”. A te moje mniejsze i większe sprawy się kumulują i przychodzi taki moment, w którym już nie mogę wytrzymać. Muszę wypłakać swoje smutki. Tęsknota wyszła dziś na pierwszy plan. Nie mieści się w szufladzie. Wracają wspomnienia, czuję silną potrzebę do odtworzenia w życiu dawnych, utraconych już chwil. Tęsknię. Chorobliwie za nim tęsknię. Może to nie tęsknota za nim, a za miłością drugiej osoby. Samotność czasem przerasta.