18.03.14

Poezja, muzyka, czarujący głos. Połączenie chwytające za serce.

Śnisz mi się obco. Dal bez tła, 
Wieczność się w chmurach błyska. 
Lecimy razem. Mgła i mgła! 
Bóg, ciemność i urwiska. 

Do mgły i mroku naglisz mnie 
I szepcesz, zgrzana lotem: 
„Toć ja się tobie tylko śnię! 
Nie zapominaj o tem…” 

Nie zapominam. Mkniemy wzwyż 
Do niewiadomej mety. 
O, jak ty trudno mi się śnisz! 
O, jawo moja, gdzie ty?

Bolesław Leśmian

Adam Dennison – We śnie

08.03.14

Letni wieczór. Budynek nieopodal największego i zdecydowanie najpiękniejszego parku w mieście. Często siedziała na schodach przed domem i delektowała się widokiem gwiaździstego nieba. Spijając sok ze świeżych pomarańczy, nasłuchiwała szumu drzew. Nigdy nie przypuszczała, że kiedyś będzie siedział obok niej ktoś, przy kim będzie czuła się bezpiecznie. Letni wieczór. Niebo pełne błyszczących diamentów. Drzewa nastrajające romantyczną melodią. Ona, dziewczyna w trampkach, czarnej bluzie i związanych włosach, nierzucająca się w oczy przeciętnemu przechodniowi. Lecz dla niej ważne było, że on na nią patrzył. Cały świat wirował, a w centrum tego świata był on. Zawsze był. Tylko teraz miała go blisko. Czuła jego ciepłe objęcia. Delikatne muskanie palcami po ramieniu. Rozpalone usta całujące ją w czoło. Kochała każdą jego niedoskonałość, akceptowała wszystkie wady. Uwielbiała te wieczory. Wspólny śmiech, rozmowy, milczenie. Była zakochana, po prostu. Nadal spędza wieczory w tym miejscu. Gwiazdy przyblakły. Wiatr ucichł. A niebo płacze razem z nią.

Bełkot starych chwil. Jestem szczęśliwa. Dobrze mieć piękne wspomnienia. 

The moon song

05.03.14

Jestem pechowcem. Stwierdzone przez mnóstwo osób, brakuje mi tylko zaświadczenia od lekarza. Ciągle mam pod górkę i pod wiatr. Jednak mimo to dostrzegam tyle dobra w moim otoczeniu. Potrafię cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy. Uśmiecham się do ludzi w autobusie. Robię niespodzianki tym których noszę w sercu. Pocieszam, motywuję, śmieję się  z nimi. Modlę się za nieprzyjaciół. Staram się zmieniać, ciągle na lepsze, walczę.. ale czasem mam takie dni, gdy moje oczy są przeszklone. Tak jak dziś. Momentami opadam z sił. Chcę się tylko położyć i płakać.

Nauczony by nie wierzyć, nie wierzyłem, trochę kpiłem z niej
Młode dziewczę pogubione w życiu dziś
Żadna z blach, żadna pic
Żadna głupich siks
Ciało które wciąż krzyczało: weź mnie
Choć pół miasta podbijało ona ciągle wiernie
Godnie
Czas spędzało nam się nazbyt dobrze
Lubię wódkę i zakąskę
Lecz nie kroczyć środkiem
Wiec odbiłem by nie zepsuć nic
Czasem trochę o niej myślę
Ale raczej nic, znasz mnie

Jakby znajome, ale pewnie znów się mylę.