27.06.12

Otwieram cicho drzwi, jednak i tak słychać cichutkie skrzypienie. Przechodzę ostrożnie po drewnianej podłodze. Wszędzie pełno rupieci, spłowiałe zasłonki, skrzynie wspomnień, z zabawkami, rysunkami, pajęczyna, ciemno, duszno. Strych. Taki jest mój strych. Miejsce mojej ucieczki. Zza doniczki wyciągam paczkę zapałek, a z małej kieszonki w bluzie papierosa. Siadam na wiklinowym fotelu i przez małe brudne okienko, wpatruję się w rozciągającą się zieleń. Ogród mojego dzieciństwa. Drzewo, na którym wisiała moja huśtawka z opony. Krzaki, które tyle razy pokaleczyły mi nogi. Polanka, gdzie odbywały się wyścigi na światową skalę. Papierosowy dym wydobywający się z moich ust. Co stało się z tą dziewczyną, która kiedyś byłam? Czysta i niewinna. Przecież miałam cele w życiu, ambicje, siłę do walki. I Miłość. Dużo miłości, którą dawałam i dostawałam. Może właśnie brak tego czynnika spowodował, że wszystko runęło? Gdzie popełniłam błąd? Dlaczego zostałam naga, słaba, zagubiona? I wracam myślami do tego jak było kiedyś. Kiedyś, kiedy wszystko było beztroskim biegiem po polanie, pełnym radości. Koniec papierosa przypomina mi, że czas zakończyć wspominanie. Wstaję, odkładam zapałki, cichutko przechodzę po drewnianej podłodze i delikatnie zamykam drzwi. Wracam do szarej rzeczywistości.

07.06.12

Podobno jestem kobietą wolną, niezależną.. a mimo to czasem łapię się, że patrzę na Niego dłużej niż powinnam, że wspominam, czytam stare teksty pisane z myślą o Nim. Mimo tych lat, tak.. ten czas już mogę mierzyć w latach. Mimo lat, miesięcy, tygodni, dni, godzin, sekund, które oddzielają mnie od Niego to zawdzięczam Mu najcudowniejszą Miłość w życiu. Jedyną, niepowtarzalną, całym sercem. Kiedyś mu za to podziękuję. Przysięgam.

Dodatek do wieczornych refleksji
Norah Jones – Come away with me