Przytulanki

Kolejne sny. Znów Ty BW.

To śmieszne, że śniąc odczuwamy wszystkie emocje, nawet ciepło na sercu, miłość i dotyk drugiej osoby. Żal było się wybudzać z takiego rozmarzenia. My przytuleni i kaczuszka patrząca na nas.

Po tylu latach wracam do Ciebie myślami szczęśliwie wspominając tamten czas. W końcu byłeś moją pierwszą prawdziwą miłością i pierwszym bolesnym rozstaniem. Teraz jesteś bezpieczną przystanią, gdy odwiedzasz mnie w snach.

Mam nadzieję, że żyje Ci się dobrze. Obyś realizował swoje szalone marzenia i nie był dużym dzieciakiem goniącym wiatr.

Może kiedyś jeszcze się zobaczymy. Chociaż w snach.

Do zobaczenia moja Miłości!

Toksyna

Ta toksyna potrafi zepsuć mi nawet dzień jak dziś, który z założenia powinien być dniem szczęśliwym. Ta toksyna powoduje, że często robię coś, żeby nie słyszeć żali, skarg, nie znosić obrazy. Coś wbrew sobie. Toksyna sprawia, że czuję jak gnije moja dusza, że tracę poczucie własnej wartości, umiera moja ciekawość świata i chęć życia. Toksyna przejmuje nade mną kontrolę, a ja nie umiem się wyrwać. Z toksyną czasem jest idealnie, czasem znów łudzę się, że jest pozytywna, że chce mojego dobra, że wszystko jest w porządku. Nic nie jest w porządku, nic nie wygląda poprawnie czysto teoretycznie, wszystkie logiczne, proste założenia i normy są połamane. Jestem już zmęczona tą toksyczną klatką, jestem zmęczona tym że ona ma nade mną taką władzę i tak mną manipuluje.

Chcę być wolna, chcę popełniać błędy bez tłumaczenia swoich decyzji, chcę pozbyć się kontroli, zaglądania w każdą sekundę mojego życia, chcę być, chcę oddychać pełną piersią, chcę żyć.

Bo serce napomina mnie nawet nocą

Moja długa i nieprzerwana samotność duszy daje swoje znaki coraz częściej. Minęły lata, a nie ma miłości. Sentymenty zanoszą moje myśli do tej jednej osoby, którą mogłam poznawać i z którą tak naprawdę dzieliłam czas. Wtedy byłam pewna, że to nie jest osoba na całe życie i że rozstanie to dobra decyzja. A wiece jak to jest, gdy mija dużo czasu. Zapomina się o tych złych rzeczach i w sercu zostają tylko te ciepłe rozgrzewające wspomnienia. Przecież nie było źle, poznałam go dobrze, wiedziałam kiedy się denerwuje, jak okazuje niezadowolenie, radość, znałam jego indywidualizm i samotne radzenie ze wszystkim, jego siłę, miłość do rodziny, sportu, co go boli, a co cieszy i te trudne wady też znałam. To jest ten znany teren, do którego chcę czasem wrócić. Nawet jeśli teren był wyboisty i trudny. Chyba wewnętrznie boję się nowych relacji, a nie ma nowych relacji, czasu na poznawanie się, na popełnianie błędów i gdzieś w środku ciągnie  mnie do kogoś kogo już zasmakowałam w życiu. Do takiego pewniaka. I od czasu do czasu, wraz z przypływem tych miłosnych impulsów badam teren, co on czuje, czy też tęskni, jak wygląda, jak życie? Doszukuję się jakiegoś znaku, że może on też ma tak jak ja. Badania zakończone, nie tęskni, nie wraca, doskonale ze wszystkim sobie radzi i pnie się w górę. Głupia byłam, że sama na to nie wpadłam, zawsze stawiał pewne kroki w przód i nigdy nie miał stopy ugrzęźniętej w bagienku przeszłości, tak jak ja teraz. Wdech i wydech, ja też muszę przestać patrzeć wstecz  zająć się sobą. Mniej obowiązków na głowie nie służy mi, zaczynam myśleć, zaczynam czuć. Chyba wiem skąd się bierze w ludziach pracoholizm. Kolejna ucieczka mojej zbłąkanej duszy.

Ale mimo wszystko dobrze było go widzieć :)

1410 dni, 3 lata 10 miesięcy 10 dni

Mikromusic feat. Skubas – Bezwładnie

bezwładnie,
czekam aż miłość,
swoim impetem,
walnie o ziemie.

Pisane nocą..

yesthrill

Gdy poziom bezradności sięga zenitu zostaje tylko śmiech. A ja śmieję się teraz do bólu brzucha.
Mój czas od otwarcia oczu po zamknięcie na szybki sen, wypełniony jest co do minuty. Pędzę, pracuję, gonię każdą cenną chwilę. I chcę być dobra we wszystkim co robię. Wyglądać zdrowo. Pracować z uśmiechem. Uczyć się solidnie. Znaleźć wolny wieczór na spotkanie ze znajomymi. Rozwijać się. Poznawać nowe rzeczy. Wrócić czasem do domu, do rodziny. Zwiedzać. I co? We wszystkim co robię nawet nie jestem mierna. Może za mało się staram, a może to już dla mnie za dużo. I burzy się grunt pod moimi stopami.  W pracy coraz bardziej napięta atmosfera. Choroby. Chorzy. Nie mam kiedy ich odwiedzić. Nie mam kiedy wrócić do domu. Milczący znajomi. Obrażeni. Narastający stos książek. (Nie)Zaliczenia. Zmęczenie. Regres. Uciekające tramwaje. A wydawałoby się, że jest dobrze, że już jest stabilnie. A tu znów muszę wziąć się w garść i zacząć krok po kroku budować drogę, którą idę.

To nie jest gimnazjum

operatic-insanity

Trudny i jakże upierdliwy okres wakacji przyniósł mi wiele nowych doświadczeń i zwiększył moją mądrość życiową. Oczywiście z opóźnieniem i bolesnymi skutkami. Jak zawsze. Jednocześnie zabrał mi czas, żeby spokojnie przy herbatce wszystko tu opisać. To też nic nowego. Bo wiecie, to jest tak, że jadę sobie tramwajem, stoję w długiej kolejce do kasy, zasypiam po ciężkim dniu i nagle *beng* pojawiają się TE MYŚLI, mądrze poskładane zdania, które tak chciałabym tu napisać.. a potem korzystając w końcu z wolnej chwili, siedzę wpatrzona w pusty szablon nowego wpisu i znów myślę jak orzeszek i składam zdania jak przedszkolak.

Ach, w h a t e v e r.

Jestem tu, żeby kolejny raz napisać dla przyszłościowej mnie i podzielić się czymś, dla wielu ludzi oczywistym. No cóż, ja odkrywam świat powoli, baaardzo powoli. Może jednak komuś przyda się te parę słów. Otóż moi drodzy, gdy jesteście na etapie przysypiania na wykładach i kolejny rok zastanawiacie się na co mi to było?, bądź gdy pracujecie, zarabiacie własne pieniądze i z utęsknieniem patrzycie na dzieci idące do szkoły to znak, że NIE JESTEŚCIE JUŻ W GIMNAZJUM. Szok prawda? W bardzo przykry sposób i kilkukrotnie w ostatnich miesiącach odkryłam, że ten „niegimnazjalny” okres życia to czas, kiedy nie ma szans na utworzenie zdrowej, normalnej, czystej, bezpodtekstowej relacji damsko – męskiej. Oczywiście od reguły są wyjątki itepe, itede.. Wiem. W każdym razie, musicie mi przyznać, że będąc w wieku do rozrodu i zakładania rodziny (dziwna kolejność, ale sami widzicie co się dzieje w tych czasach, łojejciuś jejciuś) chłopak nie chce tracić już czasu na zwykłe koleżeństwo, dziewczyny zresztą też. To nie gimnazjum, gdzie miało się pełno kolegów, z którymi bujało się po dzielni, grało w siatę, jeździło na rowery, chodziło na hot dogi, do kina i wszystko było dobrze. Teraz widzę, że trzeba dużo czujniej patrzeć na miłe przejawy od płci przeciwnej, nazywanej w niektórych kręgach – brzydszą. Jeśli to człowiek, z którym chcesz spędzić resztę życia to *oh yaaas* go girl i carpe diem! A jeśli nie żywisz głębszych uczuć i się motasz patrząc na jego zachowanie, czujesz że to jakieś zaloty, ale co tu robić no co? Takie rozeznanie wcale nie jest łatwe, szczególnie gdy chce się w miły sposób, bez uszczerbku na znajomości dać znać: chłopie dzieci z tego nie będzie. Uwierzcie, lepiej powiedzieć od razu i szybko jak patrzycie na znajomość, jakie są jej granice, czego oczekujecie i nawet jeśli druga strona Was wyśmieje i pomimo znaków w ilości gwiazd na niebie będą twierdzić, że nic nie znaczyły to i tak Wy macie czyste sumienie. Z klapkami na oczach nie widziałam wielu znaków nadchodzącej tragedii i narastających uczuć u kogoś kogo miałam za długoletniego kumpla, skończyło się z głębokimi ranami. Nie róbcie tak jak ja, patrzcie uważniej i nie szukacie głupich tłumaczeń na konkretne przejawy uczuć. Nie wolno bawić się sercem innych ludzi! A że ostatni czas był obfity (jak na mnie) w dziwne i mało komfortowe relacje to mogłam naprawić swój błąd i stawałam w prawdzie. Przetestowałam, polecam! Nie było to łatwe ani przyjemne, ale warto. Nie można dawać złudnej nadziei. Tak więc moje drogie panie te komplementy, czułe słówka, troska i poświęcany czas znaczą coś więcej, gdy już nie jesteś w gimnazjum. I choć to temat rzeka i pisać mogłabym jeszcze wiele, to chcę dodać, że nie jestem divą odrzucającą mężczyzn, nie jestem wybredna, bo może wydawać się, że gardzę i odprawiam z kwitkiem na starcie. Po prostu mam uczucia i one kierują mną i moimi decyzjami. Gdy serce mówi, że nie chce być w rękach tej konkretnej osoby to ja go słucham. Nie krzywdźcie, bo sami z pewnością nie chcecie być krzywdzeni.

Kierujcie się uczuciami, bo świat robi się coraz zimniejszy. Jak pogoda za oknem wrrr rrr.