Miłość miłość

Dzisiejszego dnia kumulują się we mnie emocje nie tylko z całego poprzedniego roku, ale odżyły nawet te sprzed 5 lat. I nie wiem co mnie tak boli, co tak bardzo szczypie w oczach. Czy fakt, że musiałam skonfrontować się z przeszłością? Czy to, że widziałam każdego z trójcy nożowników mojego serca? Czy może to, że ta dziewczyna trzymająca Twoją dłoń jest naprawdę piękna i sympatyczna? A może to, że nie tli się w nim to ciepłe wspomnienie, które ja dalej mam? Czy może to, że nie znam umiaru i kieruję helikopterem? Czy strach, że zostanę sama z potężną odpowiedzialnością? Czy może ten bezsens i brak pomysłu na życie? Co mam zrobić?

Zaciśnięte zęby, oczy pełne łez i uderzanie pięściami w ścianę strychu. Tak zapamiętam dzisiejszy dzień..

Szeryfie Chuck,

Nie powinno nikomu życzyć się śmierci. Tak samo jak nie powinno się jej wymierzać. Szczególnie sobie.

Pewnie nie jestem świadoma ile Pan doświadczył w swoim życiu. To co Pan opowiedział to pewnie tylko końcówka szpilki, którą ma Pan w sercu. Pokruszyło się to Pana człowieczeństwo i życie, a wraz z nim gasła nadzieja. Nadzieja na zdrową rodzinę, dzieci w domu, kochającą żonę, ciepły obiad, pracę, wierzgającego psa i trzeźwość. Niektórzy mają wszystko, a tak naprawdę nie mają nic. Pan nie miał nic, a zawsze tyle do ofiarowania. W swojej ułomności, niezdarności niósł Pan radość.

Nie chcę, żebyś wrócił Pan jako „roślinka” i żył w zamkniętej klatce cierpienia. Sam na sam z bólem. Nie chcę też, żeby Pan po prostu umarł. Wiem, że odejście z tego padołu sprawiłoby Panu ulgę. A ja jak każdy człowiek stający w obliczu śmierci drugiej istoty egoistycznie chcę, żeby Pan po prostu żył..

Gdziekolwiek podąży Pana życie, mam nadzieję, że doświadczy Pan spokoju i radości.

Czekam na Pana ciepły uśmiech,

Słonko

W tramwajowym tłumie..

Czarna otchłań pożerająca
Moją duszę zmęczoną
Płuca zapadają się
Ramiona kulą
Myśli rozsadzają czaszkę
Tak bardzo nie chcę
Tu być
I Ciebie nie chcę
Nie radzę sobie z istnieniem
Żałuję, że Cię poznałam
A nie umiem sprawić
Byś zniknął z mojego życia
Boże najmiłościwszy
Daj mi siłę
Lub odbierz toksynę