Pisane nocą..

yesthrill

Gdy poziom bezradności sięga zenitu zostaje tylko śmiech. A ja śmieję się teraz do bólu brzucha.
Mój czas od otwarcia oczu po zamknięcie na szybki sen, wypełniony jest co do minuty. Pędzę, pracuję, gonię każdą cenną chwilę. I chcę być dobra we wszystkim co robię. Wyglądać zdrowo. Pracować z uśmiechem. Uczyć się solidnie. Znaleźć wolny wieczór na spotkanie ze znajomymi. Rozwijać się. Poznawać nowe rzeczy. Wrócić czasem do domu, do rodziny. Zwiedzać. I co? We wszystkim co robię nawet nie jestem mierna. Może za mało się staram, a może to już dla mnie za dużo. I burzy się grunt pod moimi stopami.  W pracy coraz bardziej napięta atmosfera. Choroby. Chorzy. Nie mam kiedy ich odwiedzić. Nie mam kiedy wrócić do domu. Milczący znajomi. Obrażeni. Narastający stos książek. (Nie)Zaliczenia. Zmęczenie. Regres. Uciekające tramwaje. A wydawałoby się, że jest dobrze, że już jest stabilnie. A tu znów muszę wziąć się w garść i zacząć krok po kroku budować drogę, którą idę.

Na pstryknięcie palcami..

fawnvelveteen

Nie budzę się z myślą, że może to dziś.. że może to dzisiejszy dzień, będzie tym kiedy Cię spotkam. I choć nie szukam Ciebie w każdym napotkanym mężczyźnie to mam nadzieję, że Ty też gdzieś w głębi serca czekasz. Może kiedyś nasze drogi skrzyżują się, popatrzymy sobie w oczy i nasze serca otworzą się na siebie. I będziemy po prostu wiedzieć, że odtąd chcemy iść przez życie razem.
Czy to nie mogłoby być takie proste?

Trochę z Zośki

natureandbeauty

Do tych pasterzy goniłam stada,
Którzy mą wielbili krasę;
Lecz żadnego nie kochałam.
Za to po śmierci nie wiem, co się ze mną dzieje,
Nieznajomym ogniem pałam;
Choć sobie igram do woli,
Latam, gdzie wietrzyk zawieje,
Nic mię nie smuci, nic mię nie boli,
Jakie chcę, wyrabiam cuda.
Przędę sobie z tęczy rąbki,
Z przezroczystych łez poranku
Tworzę motylki, gołąbki.
Przecież nie wiem, skąd ta nuda:
Wyglądam kogoś za każdym szelestem,
Ach, i zawsze sama jestem!
Przykro mi, że bez ustanku
Wiatr mną jak piórkiem pomiata.
Nie wiem, czy jestem z tego, czy z tamtego świata
Gdzie się przybliżam, zaraz wiatr oddali,
Pędzi w górę, w dół, z ukosa:
Tak pośród pierzchliwej fali
Wieczną przelatując drogę,
Ani wzbić się pod niebiosa,
Ani ziemi dotknąć nie mogę.

Adam Mickiewicz

To nie jest gimnazjum

operatic-insanity

Trudny i jakże upierdliwy okres wakacji przyniósł mi wiele nowych doświadczeń i zwiększył moją mądrość życiową. Oczywiście z opóźnieniem i bolesnymi skutkami. Jak zawsze. Jednocześnie zabrał mi czas, żeby spokojnie przy herbatce wszystko tu opisać. To też nic nowego. Bo wiecie, to jest tak, że jadę sobie tramwajem, stoję w długiej kolejce do kasy, zasypiam po ciężkim dniu i nagle *beng* pojawiają się TE MYŚLI, mądrze poskładane zdania, które tak chciałabym tu napisać.. a potem korzystając w końcu z wolnej chwili, siedzę wpatrzona w pusty szablon nowego wpisu i znów myślę jak orzeszek i składam zdania jak przedszkolak.

Ach, w h a t e v e r.

Jestem tu, żeby kolejny raz napisać dla przyszłościowej mnie i podzielić się czymś, dla wielu ludzi oczywistym. No cóż, ja odkrywam świat powoli, baaardzo powoli. Może jednak komuś przyda się te parę słów. Otóż moi drodzy, gdy jesteście na etapie przysypiania na wykładach i kolejny rok zastanawiacie się na co mi to było?, bądź gdy pracujecie, zarabiacie własne pieniądze i z utęsknieniem patrzycie na dzieci idące do szkoły to znak, że NIE JESTEŚCIE JUŻ W GIMNAZJUM. Szok prawda? W bardzo przykry sposób i kilkukrotnie w ostatnich miesiącach odkryłam, że ten „niegimnazjalny” okres życia to czas, kiedy nie ma szans na utworzenie zdrowej, normalnej, czystej, bezpodtekstowej relacji damsko – męskiej. Oczywiście od reguły są wyjątki itepe, itede.. Wiem. W każdym razie, musicie mi przyznać, że będąc w wieku do rozrodu i zakładania rodziny (dziwna kolejność, ale sami widzicie co się dzieje w tych czasach, łojejciuś jejciuś) chłopak nie chce tracić już czasu na zwykłe koleżeństwo, dziewczyny zresztą też. To nie gimnazjum, gdzie miało się pełno kolegów, z którymi bujało się po dzielni, grało w siatę, jeździło na rowery, chodziło na hot dogi, do kina i wszystko było dobrze. Teraz widzę, że trzeba dużo czujniej patrzeć na miłe przejawy od płci przeciwnej, nazywanej w niektórych kręgach – brzydszą. Jeśli to człowiek, z którym chcesz spędzić resztę życia to *oh yaaas* go girl i carpe diem! A jeśli nie żywisz głębszych uczuć i się motasz patrząc na jego zachowanie, czujesz że to jakieś zaloty, ale co tu robić no co? Takie rozeznanie wcale nie jest łatwe, szczególnie gdy chce się w miły sposób, bez uszczerbku na znajomości dać znać: chłopie dzieci z tego nie będzie. Uwierzcie, lepiej powiedzieć od razu i szybko jak patrzycie na znajomość, jakie są jej granice, czego oczekujecie i nawet jeśli druga strona Was wyśmieje i pomimo znaków w ilości gwiazd na niebie będą twierdzić, że nic nie znaczyły to i tak Wy macie czyste sumienie. Z klapkami na oczach nie widziałam wielu znaków nadchodzącej tragedii i narastających uczuć u kogoś kogo miałam za długoletniego kumpla, skończyło się z głębokimi ranami. Nie róbcie tak jak ja, patrzcie uważniej i nie szukacie głupich tłumaczeń na konkretne przejawy uczuć. Nie wolno bawić się sercem innych ludzi! A że ostatni czas był obfity (jak na mnie) w dziwne i mało komfortowe relacje to mogłam naprawić swój błąd i stawałam w prawdzie. Przetestowałam, polecam! Nie było to łatwe ani przyjemne, ale warto. Nie można dawać złudnej nadziei. Tak więc moje drogie panie te komplementy, czułe słówka, troska i poświęcany czas znaczą coś więcej, gdy już nie jesteś w gimnazjum. I choć to temat rzeka i pisać mogłabym jeszcze wiele, to chcę dodać, że nie jestem divą odrzucającą mężczyzn, nie jestem wybredna, bo może wydawać się, że gardzę i odprawiam z kwitkiem na starcie. Po prostu mam uczucia i one kierują mną i moimi decyzjami. Gdy serce mówi, że nie chce być w rękach tej konkretnej osoby to ja go słucham. Nie krzywdźcie, bo sami z pewnością nie chcecie być krzywdzeni.

Kierujcie się uczuciami, bo świat robi się coraz zimniejszy. Jak pogoda za oknem wrrr rrr.

Szanuj swoje ciało.

Nigdy nie daj sobie wmówić, że ktoś wie lepiej niż Ty sama. Słuchaj swojego ciała. Jeśli czujesz, że ktoś narusza Twoją przestrzeń osobistą to naprawdę ją narusza, Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Nie daj się zbałamucić głupią pseudomądrą gadką, bo tak jak ja położysz się kiedyś do łóżka, a tak naprawdę obudzisz się i otworzysz szeroko oczy, widząc to, co sprytnie tuszowałaś udając, że nic złego się nie dzieje. Dzieje się. Słuchaj swojej podświadomości. Nie ufaj nikomu. Nie daj się wykorzystać. Nigdy więcej nie daj się wykorzystać. Twoje ciało to świątynia, a nie stragan na pchlim targu. Szanuj je. Zły dotyk utworzy na Twoim ciele blizny, niewidoczne, piekące blizny, które będziesz widziała tylko Ty. Nie bądź tak głupia jak ja. Nie dopuść do sytuacji, w której z trudem będziesz patrzyła w lustro. Patrz na siebie z dumą, a nie ofiarnie czując się upodlona. Nie daj się upodlić. Szanuj się.

***

Edit.
Znów przegapiłam urodziny mojego bloga. Przynajmniej mam pretekst do otwarcia butelki wina.