Be each other’s company

Wizję mam taką..

Ty masz swoją drogę, a ja swoją.

I chciałabym, żeby te nasze dwie drogi połączyły się w jedną, dwupasmową, jednokierunkową.

Żeby prędkość była ograniczana tak, że oboje idziemy krok w krok.

Razem, a jednocześnie osobno.

Wspierając się, a nie narzucając sobie.

Toksyna

Ta toksyna potrafi zepsuć mi nawet dzień jak dziś, który z założenia powinien być dniem szczęśliwym. Ta toksyna powoduje, że często robię coś, żeby nie słyszeć żali, skarg, nie znosić obrazy. Coś wbrew sobie. Toksyna sprawia, że czuję jak gnije moja dusza, że tracę poczucie własnej wartości, umiera moja ciekawość świata i chęć życia. Toksyna przejmuje nade mną kontrolę, a ja nie umiem się wyrwać. Z toksyną czasem jest idealnie, czasem znów łudzę się, że jest pozytywna, że chce mojego dobra, że wszystko jest w porządku. Nic nie jest w porządku, nic nie wygląda poprawnie czysto teoretycznie, wszystkie logiczne, proste założenia i normy są połamane. Jestem już zmęczona tą toksyczną klatką, jestem zmęczona tym że ona ma nade mną taką władzę i tak mną manipuluje.

Chcę być wolna, chcę popełniać błędy bez tłumaczenia swoich decyzji, chcę pozbyć się kontroli, zaglądania w każdą sekundę mojego życia, chcę być, chcę oddychać pełną piersią, chcę żyć.